Zefir Wyszewo 5-2 Wicher-Hajka Mierzyn
Zwycięstwo
w... nijakim stylu.
Po
spotkaniu z Legionem Dobrzyca, zawodnicy Zefira Wyszewo mieli zaledwie trzy dni
odpoczynku przed meczem z Wichrem-Hajką Mierzyn. Jednak nic nie wskazywało na
to, że tylko czterech zawodników zagra na wysokim poziomie...
Mecz rozpoczął się jak dziesiątki
innych spotkań w tym sezonie. Zawodnicy wybiegli na murawę o godzinie 11:00 i
po chwili piłka była już w grze. Od pierwszych minut, inicjatywę przejęli
miejscowi. Nie mogli jednak zdobyć bramki, mimo że grali naprawdę ładny
futbol, raz za razem rozmontowując obronę gości. W swoich poczynaniach
wykorzystywali oba skrzydła, rozrzucając przyjezdnych po całym boisku,
podczas gdy nieliczne próby kontrataków kończyły się zazwyczaj na
czterdziestym metrze od bramki strzeżonej przez Huberta Blejcha.
Właśnie jedna z takich
oskrzydlających akcji w 20 minucie przyniosła efekt bramkowy. Po dośrodkowaniu
Marka Bugajskiego z prawej strony, głową uderzał Adrian Tabaczkiewicz i kiedy
wszyscy widzieli już piłkę w siatce, ta uderzyła w poprzeczkę. Na tyle
jednak szczęśliwie, że trafiła prosto na głowę Damiana Berka, który bez
problemu zdobył czternastą w sezonie i czwartą na wiosnę bramkę.
Paradoksalnie, kiedy wydawało
się, że Zefir dopiero się rozkręca i za chwilę dosłownie zniszczy rywala
kuriozalny błąd popełnił kapitan zespołu – Piotr Nowosad. Zamiast wybić
długą piłkę zagraną na prawe skrzydło, zawahał się, co skrzętnie
wykorzystał jeden z napastników przyjezdnych. Zachowałem
się jak siedmioletni szachista. Jestem ciągle kontuzjowany po sobotnim meczu z
Dobrzycą, więc starałem się wybić piłkę nie prawą a lewą nogą, czym
zwyczajnie ułatwiłem jak tylko mogłem całą sprawę napastnikowi. Mogłem mu
jeszcze rozłożyć czerwony dywan żeby mu się wygodniej biegło -
Skomentował po spotkaniu libero gospodarzy.
Po utracie bramki powietrze całkowicie
zeszło z Wyszewiaków. Przestali atakować w przemyślany sposób, a zaczęli
grać nieprzygotowanymi długimi piłkami, co nie przynosiło żadnych efektów.
Co więcej już dwie minuty po wyrównaniu, mogli przegrywać 1:2. kolejny błąd
obrony, w ostatniej chwili naprawił rozpaczliwym wślizgiem antybohater
spotkania Nowosad.
Wszystko stało na najlepszej
drodze do tego, aby Zefir przegrał to spotkanie w kiepskim stylu. Całe szczęście,
przebłysk geniuszu miał w 36 min. Adam Ufniarz. Przechwycił on piłkę w środku
pola, podprowadził i z około
Po utracie drugiej bramki,
przyjezdni mieli moment dekoncentracji. Świetnie wykorzystał to Marek
Bugajski, rozgrywający tego dnia bardzo dobre zawody, który w 40 min. po
dograniu Kozy uderzył z woleja w słupek, a już dwie minuty później
skorzystał z dogrania Tabaczkiewicza i pokonał bramkarza Mierzyna.
Po zmianie stron obraz gry nie
zmieniał się. Była to jedna wielka kopanina. Przyjezdni nie byli w stanie
zagrać składnej akcji, więc długimi piłkami próbowali uruchamiać
napastników, co nie przynosiło żadnych efektów. Gospodarze zaś, chyba nie
chcieli tego dnia grać w piłkę, ponieważ dostosowali się zarówno stylem,
jak i poziomem gry do swoich przeciwników.
Dlatego też, kilku roszad w składzie
dokonał trener Rozkosz. Uznał on, że mecz ze słabym Wichrem-Hajką jest
idealnym do debiutu Adama Żurka, który zagrał w ataku. Na bok pomocy przesunięty
został Sebastian Koza, na lewą stronę - Bugajski, a murawę opuścił
Tabaczkiewicz. Jak się później okazało było to kolejne z licznych
genialnych posunięć wyszewskiego szkoleniowca. Choć Żurek nie zrobił
piorunującego wrażenia, jak na debiut nie zagrał źle, natomiast Koza jako
skrzydłowy miał zdecydowania więcej miejsca na grę, co owocowało licznymi
sytuacjami dla tego szybkiego zawodnika.
Mierzyn ciągle liczył na
punkty w tym spotkaniu. W 62 min. nastąpiła seria błędów w obronie
gospodarzy. Najpierw pomylił się Mateusz Jeziorny, który dosłownie podał piłkę
do napastnika przyjezdnych, a ten oddał strzał na bramkę Zefira. Wtedy
niezdecydowaną interwencją popisał się Blejch - wyszedł do piłki po czym
minął się z nią. Całą sytuację próbował ratować Nowosad, ale jego
nieudane, a wręcz pechowe wybicie piłki, zakończyło się samobójczym
trafieniem i zmianą wyniku na 3:2. Jedynie czubkiem buta zdołałem sięgnąć tą piłkę. Wydawało mi się
nawet, że minie ona bramkę, ale odbiła się krzywo od jakiejś kępy i wpadła
do siatki. Nie wiem, czy napastnik Wichra jeszcze dobił futbolówkę, ale nie
ma to już dla mnie znaczenia – podsumował kapitan Zefira.
Jak się jednak okazało, był
to zaledwie „łabędzi śpiew” przyjezdnych. Zwłaszcza, że niedługo potem
Sebastian Koza zdobył w tym spotkaniu piękną bramkę. Wyprzedził dzięki
swojej nieprzeciętnej szybkości obrońcę i strzałem od słupka skierował piłkę
do siatki. Chwilę później zdobył drugą, jeszcze bardziej efektowną bramkę.
Wymanewrował dwóch obrońców, położył bramkarza i strzałem z ostrego kąta
ustalił wynik spotkania. Już dawno
pojawiła się propozycja, aby przesunąć mnie na bok pomocy. Jednak pamiętając
moje występy na tej pozycji za czasów trenera Szychowskiego bałem się
takiego posunięcia. Teraz jednak gramy innym ustawieniem i więcej piłek
trafia do bocznych pomocników, więc wydaje mi się, że jest to tylko z korzyścią
dla mnie i dla zespołu - relacjonuje popularny Sebek. Jeszcze dwie sytuacje
do zdobycia bramki miał w tym spotkaniu Bugajski, ale za pierwszym razem jego
nieporadność w sytuacji sam na sam wykorzystał bramkarz Mierzyna, a następnie
w podobnej sytuacji, lot piłki przeciął obrońca przyjezdnych.
Chociaż w świat pójdzie wynik
5:2, to na pewno nie napawa optymizmem styl w jaki został on osiągnięty.
Wysokie umiejętności pokazał jedynie Marek Bugajski, w drugiej połowie tempa
dotrzymywał mu jeszcze Sebastian Koza. Nie zawiedli również Berk i Ufniarz.
Martwi, że na takim poziomie, jedynie przez 20 minut zagrał Damian Stępniak.
Niestety, wiele wskazuje na to, że obniżkę formy zanotował stoper Piotr
Nowosad.
Miejmy jednak nadzieję, że kiedy rywal będzie mocniejszy, mobilizacja wzrośnie, a wraz z nią poziom gry Wyszewiaków. Dobrze by się stało, jeśli już w najbliższą sobotę w meczu z Wybrzeżem Biesiekierz, Zefir pokrze lwi pazur.
Skład:
Hubert
Blejch, Piotr Nowosad,
Marcin Łukowski, Mateusz Jeziorny, Adam Ufniarz,
Damian
Spera, Damian Stępniak,
Marek Bugajski, Adrian Tabakiewicz (Adam Żurek - 46 min.),
Bramki:
dla
Zefira:
Damian Berk (20 min.)
Adam Ufniarz (36 min.)
Marek Bugajski (42 min.)
Sebastian Koza (80, 85 min.)
dla Wichera-Hajki:
po błędach obrońców (31, 62 min.)
P.N
& M.B