Zefir Wyszewo 2-0 Legion Dobrzyca

 

Słodki smak rewanżu

            Po zwycięstwie w Białym Borze, drużynę juniorów starszych Zefira Wyszewo czekał mecz, na własnym boisku, z drużyną Legionu Dobrzyca. Mając w pamięci, że jesienne spotkanie tych dwóch zespołów zakończyło się, wstydliwym dla wyszewiaków, remisem 3:3, można było mieć pewność, że gospodarze wyjdą na ten mecz bardzo skoncentrowani i zmobilizowani.

    

Dlaczego wyjazdowy remis 3:3 to powód do wstydu? Mianowicie dlatego, że oznaczał on pierwsze w sezonie stracone punkty i to z niezbyt silnym rywalem, po drugie dlatego, że całe spotkanie było niemal kuriozalne: nieprzygotowane boisko, tylko jeden sędzia, niepełny skład rywali i dwa rzuty karne dla gospodarzy podarowane przez arbitra, jako przedwczesny prezent na mikołajki. Do tego wyszewiacy grali bardzo słabo, a na 5 min. przed końcem spotkania przegrywali 1:3. To wszystko złożyło się na to, że piłkarze Zefira, chcieli jak najszybciej zrewanżować się i pokazać kto lepiej gra w piłkę.

Początek meczu nie zapowiadał jednak pomyślnego obrotu spraw dla gospodarzy. Przez pierwsze pięć, może dziesięć minut gry, Legion wyraźnie przeważał. Obrona Zefira pozwalała przyjezdnym wygrywać wszystkie wyrzuty z autów i przedostawać się pod własne pole karne. Później, gospodarze grali coraz lepiej w środku pola i przeprowadzali coraz groźniejsze ataki. Z dobrej strony pokazał się Marek Bugajski. Jego dokładne dogrania z prawej strony boiska, kilkakrotnie otwierały wyszewiakom drogę do bramki, lecz ciągle brakowało im szczęścia w wykańczaniu sytuacji i wynik nie zmieniał się.

W 20 min., po rzucie rożnym wykonanym właśnie przez „Sydney`a”, Mateusz Jeziorny stworzył sobie najlepszą, jak do tej pory sytuację do zdobycia bramki, ale źle złożył się do strzału głową i niecelnie uderzył. Poprawił się już 5 minut później. Drugi z rzędu korner dla gospodarzy (wcześniej, po dośrodkowaniu Bugajskiego, akcję zamykał Adrian Tabakiewicz, ale jego strzał został zablokowany przez obrońców Legionu) i piekielnie silny strzał głową „Orła” w lewy róg bramki tuż pod poprzeczkę, przełamał ręce bramkarzowi, a piłka wpadła do siatki. Przed spotkaniem ćwiczyliśmy rzuty rożne - opowiada strzelec bramki - dzisiaj rano pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić coś specjalnego po ewentualnym zdobyciu bramki, ale cieszyłem się tak bardzo, że o wszystkim zapomniałem. Fajnie, że Marek dośrodkował mi taką samą piłkę, jak dzień wcześniej na treningu.

W pierwszej połowie, gospodarze mieli jeszcze kilka sytuacji do zdobycia bramki, ale nie potrafili ich wykorzystać. Zarówno Damian Stępniak w 32 min. jak i Sebastian Koza w 39, uderzali niezwykle delikatnie i na dodatek prosto w bramkarza gości, czym nie sprawili mu żadnych kłopotów. Dlatego też wynik się już nie zmienił i do przerwy pozostało 1:0.

W przerwie okazało się, że podczas gry urazu doznał kapitan zespołu Piotr Nowosad i pod znakiem zapytania stanęła jego dalsza gra w tym spotkaniu. Zawodnik jednak wyszedł na boisko i kontynuował spotkanie.

Pomimo bólu stopy, „Elektryk” wciąż ustawiał kolegów i ratował Blejcha od groźnych strzałów rywali, których w tym meczu, właśnie dzięki niemu, było niewiele . Pomagał mu w tym trener Rozkosz, który sam będąc obrońcą - zwykł ustawiać swój zespół właśnie pod kątem defensywy. Gospodarze grali charakterystycznym dla siebie systemem z dwoma defensywnymi środkowymi pomocnikami, którzy mają jednocześnie zadania klasycznych forstoperów. W meczu z Legionem na pozycji tej grali Mateusz Jeziorny i Adam Ufniarz i było to kolejne świetne posunięcie trenera gospodarzy. Zawodnicy ci znaleźli bowiem wspólny język i stworzyli zaporę nie do przejścia, co zdecydowanie odciążyło kontuzjowanego libero.

Druga połowa to niemal całkowita dominacja Zefira. Szybkie ataki czy to lewą czy to prawą stroną boiska, uważne krycie bocznych obrońców: Łukowskiego i Spery, ładna i co najważniejsze przemyślana gra Damiana Stępniaka, pozwoliły wyszewiakom przenieść ciężar gry na połowę rywali, którzy musieli ograniczać się do nieskutecznych kontrataków.

            Ukoronowaniem dobrej gry gospodarzy w drugiej odsłonie meczu, była bramka Adriana Tabaczkiewicza. „Tabaka” rozegrał dobry mecz, jednak skoncentrował się tylko na ataku i rzadko wspomagał partnerów z defensywy. Wiedząc, że przy linii bocznej czeka już Rafał Lech,  w 65 min. spotkania zdecydował się na samotny rajd lewą stroną boiska, który zakończył dośrodkowaniem. Wrzutka była na tyle szczęśliwa, że piłka muśnięta jeszcze przez któregoś z obrońców, wpadła do siatki ponad bezradnym bramkarzem Dobrzycy.

Kolejne 5 minut, to już ostatni zryw gości, i desperacka próba uratowania choćby jednego punktu. Ich trener wprowadził na boisko jeszcze dwóch ofensywnym zawodników i postawił wszystko na jedną kartę. Na szczęście, z tych szaleńczych ataków niewiele wynikało. Długie, nieprzemyślane podania na napastników, były wygarniane przez obronę, lub przez golkipera gospodarzy Huberta Blejcha.

            Przez ostanie 20 minut spotkania, było już jasne, że Zefir ten mecz wygra. Pozostawało tylko pytanie - jakim stosunkiem bramkowym. Świetne sytuacje wypracowali sobie Damian Berk i Sebastian Koza, jednak ich strzałom brakowało czy siły czy też precyzji i wynik nie uległ zmianie.

Spotkanie zakończyło się całkowicie zasłużonym zwycięstwem gospodarzy. Warto wspomnieć, że w trzech meczach zdobyli oni już 7 punktów, zdobywając 5 bramek a tracąc 2. Statystyki te mogą nie wydawać się imponujące, ale należy pamiętać, że zespół tracił dużo goli. Powyższy stosunek bramkowy, świadczy w dużej mierze o dojrzałości gry Wyszewiaków pod wodzą trenera Rozkosza.

W meczu z Legionem, na szczególne pochwały zasługuje postawa Adama Ufniarza oraz, chyba najlepszego na boisku Mateusza Jeziornego, którzy nie tylko koncentrowali się na odbiorze w środku boiska, ale również stanowili spore zagrożenie dla bramki rywala.

Skład:

Hubert Blejch, Piotr Nowosad, Marcin Łukowski, Mateusz Jeziorny, Adam Ufniarz, Damian Spera, Damian Stępniak, Marek Bugajski, Adrian Tabakiewicz (Rafał Lech - 66 min.), Damian Berk, Sebastian Koza

 

Bramki:

dla Zefira:

Mateusz Jeziorny (25 min.)

Adrian Tabakiewicz (65 min.)

 

 P.N & M.B